TranslateSubtitles.org

The-Plea-(1967)---EN,-FR,-PT,-RU-[English]-[DownloadYoutubeSubtitles.com].srt Polish (pl) subtitles

Download subtitles

Subtitle preview:

1
00:00:00,120 --> 00:00:05,877
Produkcja GEORGIA-FILM Studio

2
00:00:06,720 --> 00:00:11,555
Piękna natura człowieka nigdy
nie umrze

3
00:00:11,720 --> 00:00:13,676
Waża Pszawela

4
00:00:19,640 --> 00:00:22,757
O Panie, błagam, wysłuchaj mej
prośby, jedynej, którą zanoszę:

5
00:00:23,920 --> 00:00:26,115
Błagam, nie pozwól mi tylko żyć
i się rozmnażać,

6
00:00:27,600 --> 00:00:29,875
Zdradzając Ciebie, odrzucając
siebie.

7
00:00:31,000 --> 00:00:33,195
Niech szaleńczy temperament będzie
dziki i surowy,

8
00:00:34,360 --> 00:00:36,920
A dusza zna tylko cuda,

9
00:00:38,040 --> 00:00:40,873
Błagając i pragnąc dobra,

10
00:00:42,000 --> 00:00:44,719
Niech nigdy nie zostanie w pełni
ugaszona.

11
00:00:45,800 --> 00:00:48,712
Roztropność i spokój umysłu

12
00:00:50,440 --> 00:00:53,000
Niech nigdy do mnie nie przyjdą,
nigdy.

13
00:00:53,840 --> 00:00:56,229
I tylko w mękach nocy

14
00:00:57,560 --> 00:01:00,313
Niech staram się hodować pędy
radości.

15
00:01:00,960 --> 00:01:03,315
Kiedykolwiek moja dusza płonie,

16
00:01:03,760 --> 00:01:06,228
Mój umysł od razu rozłoży skrzydła,

17
00:01:06,720 --> 00:01:09,109
I tylko wtedy wolność zatriumfuje

18
00:01:09,440 --> 00:01:11,590
We mnie i będzie świętować swoje
zwycięstwo.

19
00:01:12,000 --> 00:01:14,719
Niech Twoja wszechmocna ręka

20
00:01:15,320 --> 00:01:17,959
Chroni mnie, trzymaj mnie w swoim
owczarni,

21
00:01:18,800 --> 00:01:21,678
Dopóki na moją drogę nie zostanie
zesłane nieszczęście

22
00:01:22,720 --> 00:01:25,154
I ukarzesz mnie grobowcowym
chłodem.

23
00:01:25,960 --> 00:01:28,428
I tylko wtedy, gdy znajdziesz swój
spokój,

24
00:01:30,200 --> 00:01:34,751
Zwróć gwiazdę firmamentowi,

25
00:01:35,960 --> 00:01:38,076
Ryby - do wiru rzecznego zakola,

26
00:01:39,040 --> 00:01:40,917
Zwróć mój proch ziemi,

27
00:01:41,760 --> 00:01:43,716
Mojego ducha wieczności,

28
00:01:45,160 --> 00:01:49,199
Ojcu i matce - ich dziecko!

29
00:01:49,880 --> 00:01:53,111
PROŚBA

30
00:01:53,560 --> 00:01:57,030
Na podstawie wierszy
WAŻY PSZAWELI

31
00:02:01,600 --> 00:02:05,673
Scenariusz: A. SALUKWADZE
R. KWESELAWA, T. ABULADZE

32
00:02:06,000 --> 00:02:09,549
Reżyseria:
Tengiz ABULADZE

33
00:02:09,840 --> 00:02:13,594
Zdjęcia:
Aleksander ANTIPENKO

34
00:02:13,880 --> 00:02:16,235
Scenografia:
R. MURZASZWILI

35
00:02:16,400 --> 00:02:17,992
Muzyka:
N. GABUNIJA

36
00:02:18,280 --> 00:02:21,033
Angielskie napisy:
T. Kameneva

37
00:02:37,280 --> 00:02:38,633
Obsada:

38
00:02:38,920 --> 00:02:41,115
Chwtisja - Spartak BAGASZWILI

39
00:02:41,280 --> 00:02:44,909
Dziewczyna - Rusudan KIKNADZE
Macil - Ramaz CZCHIKWADZE

40
00:02:45,240 --> 00:02:49,028
Aluda - Tengiz ARCZWADZE
Mucal - Geidar PALAWANDISZWILI

41
00:02:49,320 --> 00:02:50,833
Dżochola -
Otar MEGVINETUCHUTSESI

42
00:02:51,000 --> 00:02:53,434
Zwiaduri - Zurab KAPIANIDZE
Agaza - Nana KAVTARADZE

43
00:03:14,680 --> 00:03:17,433
Mistrzu, daj mi schronienie.

44
00:03:18,440 --> 00:03:20,112
Daj schronienie podróżnemu.

45
00:03:20,880 --> 00:03:23,440
Samotnemu, bezdomnemu
podróżnemu.

46
00:03:25,840 --> 00:03:28,308
Wejdź, wejdź, dobry człowieku.

47
00:03:28,760 --> 00:03:30,716
Boże, dopomóż.

48
00:03:31,360 --> 00:03:34,318
Jak mogę odmówić ci schronienia?

49
00:03:35,480 --> 00:03:38,790
O Boże, kim jesteś?

50
00:03:40,160 --> 00:03:42,116
Znam cię.

51
00:03:44,160 --> 00:03:49,473
Rozmawiałem z tobą wiele razy,

52
00:03:50,160 --> 00:03:52,993
ale nigdy nie miałem zaszczytu,

53
00:03:53,320 --> 00:03:55,629
aby cię zobaczyć.

54
00:03:58,520 --> 00:04:00,670
Jesteś moim ziemskim Bogiem...

55
00:04:01,560 --> 00:04:04,836
Czy jestem godzien

56
00:04:05,120 --> 00:04:08,635
twojej uwagi, twojej miłości?

57
00:04:09,320 --> 00:04:13,598
Nie, nie jestem,
a jednak się z tego cieszę.

58
00:04:40,760 --> 00:04:44,912
Czego chcesz, przeklęty?
Czego ode mnie chcesz?

59
00:04:45,920 --> 00:04:48,388
Dlaczego zatruwasz
moje serce i duszę?

60
00:04:49,240 --> 00:04:53,279
Idź precz, wynoś się.
Nie chcę cię widzieć.

61
00:04:54,600 --> 00:04:57,194
Jesteś złem, jesteś diabłem.

62
00:04:58,520 --> 00:05:02,035
Możesz mówić, co chcesz.
Twoje przekleństwa mi nie przeszkadzają.

63
00:05:03,400 --> 00:05:05,834
Moja natura
jest silna i niezmienna.

64
00:05:06,120 --> 00:05:10,750
Czy jeszcze nie zrozumiałeś,
że nigdy mnie nie zwyciężysz?

65
00:05:11,960 --> 00:05:15,999
Życie jest jak dobra bryła sadła.

66
00:05:18,720 --> 00:05:22,599
Odetnij kawałek i ciesz się nim.

67
00:05:23,160 --> 00:05:27,756
Nie zapominaj, nic nie jest trwałe
na tym świecie, wszystko się kończy.

68
00:05:28,840 --> 00:05:32,594
Ale... ludzkie aspiracje,

69
00:05:34,200 --> 00:05:35,474
jego myśli,

70
00:05:36,080 --> 00:05:37,433
uczucia,

71
00:05:38,520 --> 00:05:39,953
miłość,

72
00:05:41,040 --> 00:05:44,555
nienawiść - wszystko,
z czego składa się życie,

73
00:05:45,000 --> 00:05:49,949
koją świadomość bliskiego końca,
faktu, że wszystko jest marnością.

74
00:05:50,360 --> 00:05:54,512
Ale ty tego nie możesz zrozumieć.
Tym, czym się zajmujesz, jest trucizna.

75
00:05:57,720 --> 00:06:02,919
Znowu to samo: Kiedykolwiek
mówię prawdę, myślisz,

76
00:06:03,520 --> 00:06:05,476
że to trucizna.

77
00:07:00,640 --> 00:07:04,428
Jesteś mój. Mój.
Tylko mój.

78
00:07:06,360 --> 00:07:10,717
Nikt nigdy nie wyrwie cię
z tych silnych łap.

79
00:07:37,600 --> 00:07:42,276
Żyję tak długo, jak ty żyjesz.

80
00:07:55,720 --> 00:07:58,314
Jeśli wszystko, co nam
mówisz, jest prawdą,

81
00:07:58,760 --> 00:08:00,716
to jak ma żyć nasza społeczność?

82
00:08:01,760 --> 00:08:05,878
Mówisz, że zabijanie zwierząt
i wycinanie drzew to grzech.

83
00:08:07,200 --> 00:08:10,715
Dlaczego uważać to za grzech,
skoro Bóg dał to wszystko człowiekowi?

84
00:08:11,600 --> 00:08:15,639
Wycinanie drzew, zrywanie traw,
zabijanie bydła - żal ci tego,

85
00:08:16,040 --> 00:08:20,397
ale nie jest ci żal, gdy zabijasz
człowieka, nawet jeśli jest twoim wrogiem?

86
00:08:21,000 --> 00:08:24,276
Co mamy więc zrobić z tymi,
którzy depczą naszą ziemię,

87
00:08:24,480 --> 00:08:27,153
porywają nasze żony
i poniżają naszą świętą wiarę?

88
00:09:01,680 --> 00:09:03,830
Do ich siedziby wpadł jeździec
I zawołał:

89
00:09:04,280 --> 00:09:07,477
"Kistyńcy, łotry,
rabują naszą ziemię

90
00:09:07,680 --> 00:09:09,511
I zabierają nasze konie w góry!"

91
00:09:10,080 --> 00:09:13,755
Aluda z rodziny Ketelauri,
Z natury był człowiekiem uczciwym,

92
00:09:14,160 --> 00:09:17,516
Poza tym był Chewsurem,
Dzielnym i wytrzymałym.

93
00:09:17,800 --> 00:09:22,078
Niejednemu Kistyńcowi kazał
zatęsknić za ręką na polu bitwy.

94
00:09:22,560 --> 00:09:24,596
Tchórz nie ma wrogów.

95
00:09:25,080 --> 00:09:27,036
Tylko bohater ma ich
całą gildię.

96
00:12:03,800 --> 00:12:06,075
No i jak tam, ty zdradziecki
psie?

97
00:12:06,880 --> 00:12:10,316
Przestrzelil mi pierś, zdradziecki
pies. I wkrótce moje życie zwiędnie.

98
00:12:10,880 --> 00:12:13,269
O, biada mi, w rozkwicie dnia

99
00:12:14,840 --> 00:12:18,594
Aluda zabrał moje życie,
Zabił mojego brata i mnie.

100
00:12:19,720 --> 00:12:22,188
Czy taka jest sprawiedliwość Pana?

101
00:12:39,480 --> 00:12:44,759
No dobrze, masz to, zdradziecki psie,
Nie należy do nikogo innego.

102
00:13:11,880 --> 00:13:15,395
Ależ spójrz! Khevsur wygląda tak ponuro,
Nawet nie spojrzy na broń,

103
00:13:16,600 --> 00:13:18,556
Uroni łzę z uczuciem.

104
00:13:20,240 --> 00:13:23,118
I choć jego łup jest wart wiele,
Nie chce rozbroić swojego wroga.

105
00:13:23,720 --> 00:13:25,915
Nie odetnie prawej ręki temu człowiekowi,

106
00:13:27,240 --> 00:13:30,550
Szepcze do zwłok: Mutsal,
Jako bohater poległeś w bitwie,

107
00:13:31,560 --> 00:13:33,835
Twoja ręka była niezachwiana.

108
00:13:35,320 --> 00:13:39,074
Lepiej niech się obróci w popiół
Spoczywając na twoim potężnym ciele,

109
00:13:40,160 --> 00:13:43,436
Zamiast być fetyszem twojego wroga
Przybitą w jego górskiej siedzibie.

110
00:13:49,360 --> 00:13:51,715
Ten, który żywi najwyższą wrogość,

111
00:13:53,040 --> 00:13:55,156
Który wszędzie sieje zniszczenie,

112
00:13:56,440 --> 00:13:58,829
Niech w swojej chacie, mrocznej i ciemnej

113
00:13:59,920 --> 00:14:02,115
Ma staw ludzkiej krwi do zniesienia.

114
00:14:03,200 --> 00:14:05,509
Niech pije ją z czary,

115
00:14:06,360 --> 00:14:08,430
I je w chlebie; i jakby w świątyni

116
00:14:09,360 --> 00:14:11,476
Świętą rzecz by czcił i wychwalał,

117
00:14:12,280 --> 00:14:14,475
Robiąc krzyż z krwawych rąk zbrodni.

118
00:14:15,280 --> 00:14:17,874
Niech on, hojny pan młody,

119
00:14:18,600 --> 00:14:20,795
Przyjmuje swoich gości nadchodzących
w powodzi,

120
00:14:21,240 --> 00:14:23,276
Zaprasza ich do stołu w swoim pokoju

121
00:14:23,920 --> 00:14:25,956
I zabawia ich w kałuży krwi.

122
00:14:26,400 --> 00:14:28,630
I niech zrobi sobie w nim łoże,

123
00:14:29,000 --> 00:14:31,355
Gdzie położy się ze swoją żoną,

124
00:14:31,720 --> 00:14:33,676
I spłodzi sobie wiele dzieciaków

125
00:14:34,000 --> 00:14:35,752
I będzie żył szczęśliwym życiem rodzinnym.

126
00:14:36,760 --> 00:14:39,069
I w końcu położy się, wypełniając
wyrok śmierci,

127
00:14:39,680 --> 00:14:42,035
Do swojej krwawej trumny pogrzebowej.

128
00:14:43,280 --> 00:14:47,353
Jeśli zabiłeś, ty też zostaniesz zabity,

129
00:14:48,200 --> 00:14:50,668
Jego rodzina ci nie wybaczy, zabójco.

130
00:15:48,680 --> 00:15:52,195
Po Kistinach o świcie
Przeszedłem przez szare góry

131
00:15:52,360 --> 00:15:55,716
I, zauważając świeży ślad,
Dogoniłem ich, przecinając drogę.

132
00:15:56,160 --> 00:15:59,835
Było ich dwóch, aby osiągnąć mój cel,
Jednego niewiernego powaliłem mocno.

133
00:16:01,440 --> 00:16:05,149
Ale Mutsal, niech Bóg ocali jego duszę,
On miał żelazo zamiast serca.

134
00:16:05,360 --> 00:16:06,509
Chcesz powiedzieć, że może odpoczywać
w niebie?

135
00:16:06,680 --> 00:16:09,752
Cenię męstwo i zapał,
Nie można tego kupić na targu.

136
00:16:11,080 --> 00:16:14,311
Trzy razy Mutsal do mnie strzelił,
Trzy razy ja do niego oddałem.

137
00:16:14,520 --> 00:16:17,478
Mój trzeci strzał zabił go prawie
I zamienił bohatera w wrak.

138
00:16:17,880 --> 00:16:21,395
Zatrzymał swoją ranę trawą
I w szaleńczym ataku przemówił,

139
00:16:22,920 --> 00:16:26,674
Tracąc siły, szybko omdlewając,
Nazywał mnie zdradzieckim psem.

140
00:16:28,520 --> 00:16:31,830
Zawsze jesteśmy skłonni wierzyć,
Że jesteśmy godni zbawienia,

141
00:16:32,000 --> 00:16:35,754
Dla niewiernych, tego plemienia zła,
Przepowiadamy piekielne potępienie.

142
00:16:36,320 --> 00:16:38,151
Wszystko to tylko powtarzamy na próżno

143
00:16:38,640 --> 00:16:40,551
Synowie Boga powinni wiedzieć lepiej.

144
00:16:41,080 --> 00:16:44,231
Ci, którzy często wzywają Jego imię
Mogą nie ujawnić całej prawdy.

145
00:16:46,280 --> 00:16:49,033
Zrozumiałem, że odcięcie

146
00:16:49,680 --> 00:16:52,638
Jego dzielnej ręki byłoby niesprawiedliwe.

147
00:16:53,760 --> 00:16:55,796
Mogę tracić sławę i wartość,

148
00:16:57,040 --> 00:16:59,076
Ale słuchając głosu serca
Wolę się odważyć.

149
00:17:00,640 --> 00:17:05,350
Lepiej umrzeć bez słowa
Niż kłamać nam o tym horrorze.

150
00:17:06,000 --> 00:17:09,470
Równie dobrze możesz zdjąć swój miecz
I oddać go kobietom do pożyczenia.

151
00:17:09,920 --> 00:17:13,310
Twój puklerz może im się zdać,
Być może użyją go w tkactwie.

152
00:17:13,760 --> 00:17:16,479
A z twej strzelby łatwo zrobić
Wrzeciono, by na nim prząść wełnę.

153
00:17:16,640 --> 00:17:20,679
Uciekłeś przed Kistinami, psie!
Gorszy niż baba. Zabiłeś Mutsala.

154
00:17:20,960 --> 00:17:25,238
Czemu nie przyniosłeś jego dłoni?
Po co w ogóle ich goniłeś?

155
00:17:54,880 --> 00:17:58,873
I wszyscy odwrócili się plecami
Od Aludy, pełni pogardy.

156
00:18:00,360 --> 00:18:02,396
I wszyscy poszli do swych chat

157
00:18:02,840 --> 00:18:04,796
I opuścili wieś, pustą i cichą.

158
00:18:05,880 --> 00:18:07,836
Aluda stoi zupełnie sam,

159
00:18:08,600 --> 00:18:10,556
Zraniony pogardą, złośliwą i zimną.

160
00:18:11,400 --> 00:18:13,630
Nigdy przedtem, słowem ni tonem,

161
00:18:14,600 --> 00:18:17,068
Nie był pogardzany przez młodych
i starych.

162
00:21:19,120 --> 00:21:21,873
Żyję wbrew własnej woli.

163
00:21:22,480 --> 00:21:25,597
Przebij mnie sztyletem
Z całym zapałem.

164
00:21:26,240 --> 00:21:28,390
Przeszyj mnie na wskroś,
Abym się pozbył

165
00:21:29,040 --> 00:21:31,156
Życia tak ponurego i okropnego,

166
00:21:31,840 --> 00:21:37,198
Aby wieśniacy żyli
W okrutnej wrogości i wojnach.

167
00:21:48,280 --> 00:21:50,032
Aludo, zjedz choć okruszek.

168
00:21:50,440 --> 00:21:52,396
Czemu na widok trupa tak mdlejesz?

169
00:21:53,240 --> 00:21:56,915
Gość musi wyjść najedzony,
Nalej Aludzie więcej zupy.

170
00:21:57,640 --> 00:21:59,551
Aludo, od czasów twego dziadka

171
00:22:00,640 --> 00:22:02,870
Odcinamy ręce Kistinów.

172
00:22:03,560 --> 00:22:05,869
Biada, Chewsurzy, prawo jest złe,

173
00:22:06,480 --> 00:22:08,755
Które nosi znamię starych grzechów.

174
00:22:09,360 --> 00:22:11,794
Będę walczył, ale nigdy więcej

175
00:22:12,080 --> 00:22:14,548
Nie zhańbię umarłych.

176
00:22:14,880 --> 00:22:17,519
Zhańbisz! Od czasów twego dziadka

177
00:22:17,920 --> 00:22:20,195
Odcinamy ręce Kistinów.

178
00:22:21,200 --> 00:22:23,760
Mógłbym to zrobić i ja, czy nie?

179
00:22:24,280 --> 00:22:26,271
Ale na co mi to, na litość boską?

180
00:22:26,720 --> 00:22:28,711
Nie da się tego użyć zamiast miecza,

181
00:22:29,040 --> 00:22:31,270
Nie nadaje się to na tarczę.

182
00:22:32,520 --> 00:22:34,715
Aludo, od czasów twego dziadka

183
00:22:35,520 --> 00:22:37,795
Odcinamy ręce Kistinów.

184
00:22:38,400 --> 00:22:40,789
Biada, Chewsurzy, prawo jest złe,

185
00:22:41,720 --> 00:22:43,711
Które nosi znamię starych grzechów.

186
00:23:45,520 --> 00:23:49,308
Powiedz, Aludo, dla kogo dzisiaj
Składasz ofiarę?

187
00:23:50,120 --> 00:23:54,193
Naszym władcą jest Krzyż Gudana,
Jego władza nad wsią jest imponująca.

188
00:23:54,400 --> 00:23:58,757
A wszyscy jego niewolnicy wszędzie
Są silni tylko jego błogosławieństwem.

189
00:23:59,040 --> 00:24:03,033
Pan kocha Chewsurów, to wiadomo.

190
00:24:03,240 --> 00:24:07,074
Uwierz mi, nie jesteś sam,
Którego kochają moce niebios.

191
00:24:07,640 --> 00:24:12,156
Naszym władcą jest Krzyż Gudana,
Jego władza nad wsią jest imponująca.

192
00:24:12,520 --> 00:24:16,877
Powiedz, Aludo, dla kogo dzisiaj
Składasz ofiarę?

193
00:24:18,960 --> 00:24:22,635
Dziś składam tę ofiarę
Za Mutsala, który nigdy nie był
ochrzczony.

194
00:24:23,200 --> 00:24:26,272
Pobłogosław to, błagam, na litość,
Aby honor bohatera nie był zdradzony.

195
00:24:27,000 --> 00:24:30,037
Proszę, Verdiyo, odpraw rytuał,
By oddać wołu jestem gotów,

196
00:24:30,320 --> 00:24:33,676
Aby Mutsal nie poszedł od razu
Do piekła, jak złodziej czy łotr.

197
00:24:35,440 --> 00:24:39,752
Co? By uhonorować niewiernego
Chcesz jak chrześcijanin?

198
00:24:40,520 --> 00:24:44,308
Musiałeś oszaleć do reszty,
Kiedy zabiłeś tego nikczemnego
Kistina!

199
00:24:44,760 --> 00:24:48,753
Twoi przodkowie z minionej ery
Byli dumni ze wszystkich swych zwycięstw.

200
00:24:49,000 --> 00:24:52,436
Nie boisz się Boga, bohaterze?
Nie słuchaj podszeptów Diabła!

201
00:24:52,960 --> 00:24:56,748
Czy to pierwszy raz, gdy zabiłeś
Naszego okrutnego wroga, Kistina?

202
00:24:58,000 --> 00:25:02,516
Twoi przodkowie z minionej ery
Byli dumni ze wszystkich swych zwycięstw.

203
00:25:03,040 --> 00:25:08,319
Nie masz bojaźni Bożej, bohaterze?
Nie słuchaj podszeptów Diabła!

204
00:25:09,880 --> 00:25:11,916
Nie odrzucaj mnie, starcze,

205
00:25:12,680 --> 00:25:15,035
Jeśli jesteś prawdziwie wierzący w Boga.

206
00:25:15,680 --> 00:25:19,958
Jestem sługą Krzyża Gudańskiego,
Khewsurowiec oddany wierze.

207
00:25:20,680 --> 00:25:24,229
Na próżno wymachujesz językiem,
Rozpustna mowa nie ma sensu!

208
00:25:24,600 --> 00:25:28,115
Na próżno wymachujesz językiem,
Rozpustna mowa nie ma sensu.

209
00:25:28,960 --> 00:25:33,158
Proszę, nie postrzegaj tego jako
śmiertelny grzech,
Święta ofiara dla Mutsala!

210
00:25:36,040 --> 00:25:38,474
Spójrzcie, ludzie, oto wasz sąsiad

211
00:25:39,480 --> 00:25:41,755
Nie ma szacunku dla naszej wiary.

212
00:25:42,200 --> 00:25:44,668
Poświęcił własną ręką

213
00:25:44,960 --> 00:25:47,235
Wołu dla podłego Kistina!

214
00:25:48,080 --> 00:25:50,992
Co on sobie myśli, ten chełpliwy
diabeł?

215
00:25:51,240 --> 00:25:53,117
Że nasza społeczność go oszczędzi?

216
00:25:53,720 --> 00:25:57,872
Niech będzie przeklęty przez Stwórcę!
Nie zasługuje na nasze współczucie!

217
00:26:04,480 --> 00:26:08,792
Zbliżcie się do mnie,
Synowie Khewsurowie, chyba że

218
00:26:09,320 --> 00:26:13,598
Rozpętamy ogień, pójdziemy wolni,
Aluda nie pójdzie po rozum do głowy!

219
00:26:14,280 --> 00:26:18,432
Chodźmy spalić i złupić
Jego dom, i odtąd,

220
00:26:18,640 --> 00:26:22,679
Wystawiony na widok całej wioski,
Będzie szukał schronienia w obcym porcie!

221
00:26:22,960 --> 00:26:27,954
Zniszczcie wieżę łotra,
Spalcie jego zapasy pszenicy i żyta!

222
00:26:28,200 --> 00:26:32,159
Niech nasze serca radują się nad
kwiatem

223
00:26:32,520 --> 00:26:36,069
Ognia wznoszącego się ku niebu!

224
00:26:36,360 --> 00:26:40,672
Jego owce i kozy zamienimy w
Naszą wspólną własność.

225
00:26:41,120 --> 00:26:44,715
Niech będzie przeklęty przez Stwórcę!
Nie zasługuje na nasze współczucie!

226
00:26:45,880 --> 00:26:49,873
Niech będzie przeklęty przez Stwórcę!
Nie zasługuje na nasze współczucie!

227
00:27:38,960 --> 00:27:42,236
Gdzie nasz dom? Nasze rzeczy?
Tam, tylko wrony trzepoczą skrzydłami.

228
00:27:43,360 --> 00:27:45,749
Nie zostawili kamienia na kamieniu.

229
00:27:47,320 --> 00:27:50,551
Poczekaj, synu, jestem zmęczony, bądź
tak miły.
Nie mogę dotrzymać tego żmudnego kroku.

230
00:27:50,720 --> 00:27:52,472
Lela, twoja żona, została w tyle.

231
00:27:53,600 --> 00:27:58,276
Dzieci są głodne bez jedzenia,
Ich stopy są zmarznięte od zimna.

232
00:28:00,000 --> 00:28:03,276
Dlaczego, wznosząc się na taką
wysokość,

233
00:28:04,760 --> 00:28:07,433
Brniemy w śniegu, bez drogi?

234
00:28:59,360 --> 00:29:01,316
I na swoją drogą ojczystą ziemię

235
00:29:02,520 --> 00:29:04,875
Aluda rzucił ostatnie spojrzenie.

236
00:29:08,040 --> 00:29:10,508
Żegnaj, żegnaj, mój drogi domu,

237
00:29:11,760 --> 00:29:13,716
Żegnaj, moje łowieckie wędrówki,

238
00:29:15,040 --> 00:29:17,554
Gdzie za dnia świeciło mi słońce,

239
00:29:19,160 --> 00:29:21,799
Gdzie w nocy szalała burza.

240
00:29:23,360 --> 00:29:26,033
Żegnaj, mój Krzyżu, mój najwyższy
władco,

241
00:29:27,400 --> 00:29:30,756
Źródło całej mojej siły i odwagi.

242
00:29:43,280 --> 00:29:44,349
Tutaj. Tutaj.

243
00:29:45,720 --> 00:29:48,029
Co to jest?

244
00:29:53,200 --> 00:29:55,714
To jest to, co kochasz.

245
00:29:57,000 --> 00:29:58,353
Co? Co?

246
00:29:58,920 --> 00:30:02,469
Życie.
Ludzkie życie.

247
00:31:41,400 --> 00:31:42,913
Kogo oni grzebią?

248
00:31:43,480 --> 00:31:47,758
Dżodaroza. Samego Dżodaroza.
Wielkiego Dżodaroza.

249
00:31:49,160 --> 00:31:51,674
Czy to możliwe, że
taki wszechmocny człowiek,

250
00:31:52,280 --> 00:31:54,430
który miał tak dużo
władzy i autorytetu,

251
00:31:54,720 --> 00:31:56,392
został zwyciężony przez śmierć?

252
00:31:57,160 --> 00:32:00,755
Czy życie takiego człowieka
było tylko złudą?

253
00:32:01,640 --> 00:32:04,677
Czy sam Dżodaroz stał się
duchem?

254
00:32:04,880 --> 00:32:07,633
Był, a już go nie ma
i nigdy nie będzie.

255
00:32:08,400 --> 00:32:12,109
Czy kiedykolwiek pomyślał, że
tak po prostu, w jednej chwili,

256
00:32:12,920 --> 00:32:17,789
zniknie na zawsze,
zniknie jak duch?

257
00:32:19,280 --> 00:32:23,831
Być może tak, inaczej nie
osiągnąłby takiej sławy i chwały.

258
00:32:24,440 --> 00:32:26,192
Tak było zawsze i tak
będzie,

259
00:32:26,960 --> 00:32:28,951
tak będzie na wieki.

260
00:32:30,360 --> 00:32:34,239
Zima pozostanie zimą,
wiosna wiosną,

261
00:32:34,560 --> 00:32:38,030
a lato będzie takie jak było
wcześniej, jak jest teraz.

262
00:32:38,960 --> 00:32:40,632
Ale nas już nie będzie.

263
00:32:42,040 --> 00:32:46,238
Opuścimy to życie,
obracając się w proch.

264
00:32:46,560 --> 00:32:51,680
Tylko natura nigdy się nie
zmieni, zawsze będzie taka, jak teraz.

265
00:32:52,320 --> 00:32:57,758
Z ziemi w ziemię,
z popiołu w popiół, z prochu w proch.

266
00:33:12,720 --> 00:33:15,359
Złapałem cię,
ty podły człowieku,

267
00:33:15,520 --> 00:33:18,318
ty nikczemna duszo.
Teraz cię mam.

268
00:33:18,480 --> 00:33:22,439
Który grób dziś
splądrowałeś?

269
00:33:23,040 --> 00:33:26,396
Odpowiadaj,
albo cię powalę!

270
00:33:29,680 --> 00:33:34,310
O czym ty mówisz?
Skąd ci to przyszło do głowy?

271
00:33:35,480 --> 00:33:38,631
Poza tym, który głupiec odważyłby
się rabować w środku dnia?

272
00:33:39,680 --> 00:33:43,275
To dlaczego tu jesteś? Co tu
zgubiłeś? Czego szukasz?

273
00:33:43,800 --> 00:33:46,268
Jestem pielgrzymem, bracie.
Pielgrzymem.

274
00:33:47,240 --> 00:33:50,073
Zmęczyłem się chodzeniem i usiadłem,
żeby odpocząć.

275
00:33:51,680 --> 00:33:54,353
Boże uchowaj
od kradzieży.

276
00:33:55,960 --> 00:33:58,758
Czyżby rabowano też zmarłych?

277
00:34:00,080 --> 00:34:03,117
Czy są na tej ziemi tacy
bezbożnicy?

278
00:34:03,640 --> 00:34:05,232
Tyle, ile tylko sobie wyobrazisz.

279
00:34:07,160 --> 00:34:08,991
To niemożliwe.

280
00:34:09,600 --> 00:34:13,388
Jak to niemożliwe?
To absolutna prawda.

281
00:34:15,080 --> 00:34:18,914
Ale złodziej
też kiedyś umrze.

282
00:34:19,520 --> 00:34:20,748
Tak, umrze.

283
00:34:21,880 --> 00:34:24,314
To czym się martwisz,
stary człowieku?

284
00:34:24,800 --> 00:34:27,075
To znaczy, że nadejdzie czas, kiedy
złodzieja też okradną.

285
00:34:27,320 --> 00:34:32,314
Być może tak jest. Ale nie pozwolę,
żeby ktokolwiek okradał zmarłych. To grzech.

286
00:34:32,720 --> 00:34:34,073
To wszystko tylko wizje.

287
00:34:35,280 --> 00:34:38,113
A ty i ja jesteśmy tylko widziadłami
na tym świecie.

288
00:34:38,440 --> 00:34:42,399
Więc nie ma sensu wyolbrzymiać
własnej ważności.

289
00:34:42,600 --> 00:34:45,558
Być może ty jesteś naprawdę
widziadłem, ale ja nie.

290
00:34:46,480 --> 00:34:51,031
Mam dom, jem, piję,
śpię, budzę się, chodzę.

291
00:34:51,200 --> 00:34:53,031
Nie jestem widziadłem.

292
00:34:55,360 --> 00:34:59,797
Jutro ktoś inny zajmie twoje
miejsce i zamieszka w twoim domu.

293
00:35:31,240 --> 00:35:34,198
Mój dom płonął,

294
00:35:35,920 --> 00:35:38,434
a ludzie tylko stali i patrzyli.

295
00:35:39,840 --> 00:35:44,197
I nikt nawet nie ruszyłby się,
żeby spróbować ugasić pożar.

296
00:35:44,720 --> 00:35:47,473
Dla nich to był tylko spektakl.

297
00:35:48,840 --> 00:35:50,159
A tylko ona

298
00:35:52,360 --> 00:35:55,636
nie stała z boku.

299
00:35:57,000 --> 00:36:02,028
Próbowała uratować mój dom,
ale ludzie jej nie widzieli.

300
00:36:04,680 --> 00:36:07,478
Gdyby tylko mogli ją zobaczyć,

301
00:36:08,720 --> 00:36:12,759
Mogli spróbować coś zrobić.

302
00:36:13,480 --> 00:36:19,077
Tylko ona próbowała
uratować mój dom.

303
00:36:20,080 --> 00:36:22,514
Ogień pochłaniał wszystko.

304
00:36:24,240 --> 00:36:26,913
Szalał z taką złośliwością,

305
00:36:27,880 --> 00:36:30,838
jakby się na mnie mścił.

306
00:36:32,160 --> 00:36:34,276
Szarzał z rosnącą siłą,

307
00:36:34,920 --> 00:36:37,878
nie podejrzewając, że
on też nie jest wieczny.

308
00:36:38,600 --> 00:36:43,799
Płonął tak długo, jak było
co palić.

309
00:36:45,760 --> 00:36:49,355
A kiedy zgasł, tylko czarne
węgle i popioły

310
00:36:50,120 --> 00:36:52,588
pozostały z jego
niedawnej potęgi.

311
00:36:53,520 --> 00:36:56,910
Tak, potęga i wielkość
ognia były iluzoryczne.

312
00:36:59,200 --> 00:37:00,519
A tylko ona,

313
00:37:01,920 --> 00:37:04,309
dziecko niebios, nie jest złudna.

314
00:37:05,320 --> 00:37:07,197
Tylko ona się nie zmienia,

315
00:37:08,440 --> 00:37:09,793
na zawsze piękna,

316
00:37:10,960 --> 00:37:14,794
na zawsze wzniosła
i na zawsze ludzka.

317
00:37:52,840 --> 00:37:55,149
Z bladą twarzą, pogrążona w ciszy,

318
00:37:56,160 --> 00:37:58,116
Cała pokryta nocną zielenią,

319
00:37:59,200 --> 00:38:01,350
Na tronie górskiej przestrzeni

320
00:38:02,160 --> 00:38:04,435
Widać było ziemię Kistinów.

321
00:38:19,960 --> 00:38:24,670
Czemu tu błądzisz, synu grzechu?

322
00:38:26,800 --> 00:38:31,476
Jestem myśliwym, jak widzisz,
Ale nie mam do ciebie zaufania.

323
00:38:32,960 --> 00:38:36,236
Dlaczego takie wątpliwe wyznanie?
Po co mówić takie rzeczy na wiatr?

324
00:38:36,480 --> 00:38:40,075
Czy nie możesz spotkać bez
podejrzeń współtowarzysza na wzgórzu?

325
00:38:40,280 --> 00:38:43,636
Ja też jestem myśliwym, ale na razie
nie mam nic, na dobre i na złe.

326
00:38:45,200 --> 00:38:47,953
Wszystko jest w rękach Boga, wiesz,
Przynajmniej nie poniosłeś żadnej straty.

327
00:38:48,520 --> 00:38:51,398
Moją jedyną stratą - było to
stresujące, żeby dotrzeć w to miejsce.

328
00:38:51,680 --> 00:38:54,148
Dziś wspiąłem się na każdą
przełęcz, przeszukałem każdy wąwóz.

329
00:38:54,360 --> 00:38:57,079
I nagle zapadł mrok nocy,
wiatr zaczął szarpać

330
00:38:57,280 --> 00:38:59,999
I wyć w górach, jak głodny
wilk w swojej samotnej norze.

331
00:39:00,160 --> 00:39:02,913
Znaleźć ścieżkę tak daleko od domu
Było trudno, w nocy nic nie widziałem.

332
00:39:03,120 --> 00:39:06,396
Nigdy nie miałem okazji wędrować
Po tych okolicach, są mi nieznane.

333
00:39:07,400 --> 00:39:10,198
No, witaj, bracie.
Czemu stoisz tak daleko?

334
00:39:10,600 --> 00:39:13,034
Nie miałeś szczęścia dziś -
Będziesz miał je jutro.

335
00:39:14,360 --> 00:39:17,238
Witam i ciebie.
Życzę ci zawsze szczęścia.

336
00:39:17,680 --> 00:39:19,477
Podzielmy się, jak dobrzy bracia,

337
00:39:19,920 --> 00:39:21,751
Moją torbą myśliwską, którą dziś mam.

338
00:39:23,520 --> 00:39:25,875
Czy nie jesteś przypadkiem Khevsurem?
Jak cię wołają?

339
00:39:27,840 --> 00:39:30,400
Mam na imię Nunua.
Mój dom jest we wsi Chiz.

340
00:39:30,800 --> 00:39:33,189
Ujawnij mi też swoje imię.

341
00:39:34,800 --> 00:39:36,950
Jestem Dżochola Alkhastaidze.

342
00:39:37,240 --> 00:39:39,629
Moja wioska jest tuż za
rogiem.

343
00:39:41,440 --> 00:39:45,228
Jeśli szukasz noclegu,
Pójdziemy tam, ty i ja.

344
00:39:45,760 --> 00:39:48,832
Nie wiem, czy ci się spodoba,
Ale jesteś mile widziany w mojej chacie.

345
00:39:49,200 --> 00:39:52,556
Po dobrym śnie się obudzisz
I możesz wyruszyć w drogę powrotną.

346
00:39:52,920 --> 00:39:56,037
Głupi ten, kto nigdy nie siał,
Aby mieć nadzieję na bogactwo żniw.

347
00:39:56,280 --> 00:39:58,999
Przeciąłeś gardło kozy,
I powinieneś mieć ją dla siebie.

348
00:39:59,760 --> 00:40:03,719
Spędzę noc do świtu
I pomogę ci zanieść do domu zdobycz.

349
00:40:04,080 --> 00:40:07,277
Ale dzielenie się z tobą twoim łupem,
Człowiek musi mieć trochę wstydu.

350
00:40:08,160 --> 00:40:10,549
Wioska Kistinów wygląda z góry,

351
00:40:11,560 --> 00:40:13,596
Jak orzeł, co do lotu się sposobi.

352
00:40:15,000 --> 00:40:17,195
Jego wzrok radością mu oko poi,

353
00:40:18,120 --> 00:40:20,076
Jakby na piersi żony patrzył swej.

354
00:41:00,760 --> 00:41:04,799
O, oto nasza prosta chata,
Odwieczne gniazdo naszej rodziny.

355
00:41:05,560 --> 00:41:09,314
Gość jest tu zawsze mile widziany,
Wejdź, poczuj się jak u siebie po drodze.

356
00:41:12,120 --> 00:41:15,510
Otwórz, Agazo, moja droga,
Gość został nam zesłany.

357
00:41:18,360 --> 00:41:21,318
Nie może być żadnej wątpliwości,
Że nasz dom został pobłogosławiony.

358
00:41:21,680 --> 00:41:24,433
Zobaczymy, jak przyjmiesz gościa
W swoim gnieździe, jak nową znajomość.

359
00:41:24,600 --> 00:41:26,113
Pokój przybyłemu pod nasz dach.

360
00:41:26,280 --> 00:41:29,716
Pokój i tobie, i niech w prawdzie
Dobrze się wiedzie z mężem i dziećmi.

361
00:41:35,880 --> 00:41:41,796
Kistin, nasz śmiertelny wróg,
Znalazł schronienie u Dżocholi.

362
00:41:42,840 --> 00:41:47,197
Najgorszy zbój z naszych wzgórz,
Krwiopijca naszej spokojnej ziemi,

363
00:41:47,600 --> 00:41:52,355
Wygląda na to, że Dżochola, nasz
plemiennik, nigdy go nie widział.

364
00:41:52,960 --> 00:41:58,080
Teraz jest w naszych rękach, siewca
wojen, zapłacimy mu za stare krzywdy.

365
00:41:59,000 --> 00:42:04,233
Teraz zobaczymy, czyja ręka
jest silniejsza. Czy nie napił się
już naszej krwi wystarczająco?

366
00:42:04,640 --> 00:42:08,872
Sąsiad zabity przez niego zeszłej
wiosny żąda aktu zemsty.

367
00:42:09,480 --> 00:42:14,076
Kistin, nasz śmiertelny wróg,
Znalazł schronienie u Dżocholi.

368
00:42:14,400 --> 00:42:18,075
Ale jeszcze nie osłabliśmy,
Uzyskamy krew wroga.

369
00:42:18,360 --> 00:42:22,069
Jeśli nie, niech kobiety, nie mężczyźni,
Niosą nasz miecz i tarczę.

370
00:42:24,960 --> 00:42:29,476
Kistin, nasz śmiertelny wróg,
Znalazł schronienie u Dżocholi.

371
00:42:29,920 --> 00:42:33,879
Sąsiad zabity przez niego zeszłej
wiosny żąda aktu zemsty.

372
00:42:34,480 --> 00:42:38,678
Jeśli szanujemy wolę naszych ojców,
Jak możemy zapomnieć i odpocząć?

373
00:42:39,440 --> 00:42:43,797
Kistin, nasz śmiertelny wróg,
Znalazł schronienie u Dżocholi.

374
00:42:44,240 --> 00:42:48,028
Sąsiad zabity przez niego zeszłej
wiosny żąda aktu zemsty.

375
00:42:48,920 --> 00:42:52,913
Ale jeszcze nie osłabliśmy,
Uzyskamy krew wroga.

376
00:42:54,240 --> 00:42:58,392
Jeśli nie, niech kobiety, nie mężczyźni,
Niosą nasz miecz i tarczę.

377
00:43:34,560 --> 00:43:37,393
Kistin, oszaleliście?

378
00:43:38,760 --> 00:43:40,955
Czyj gość leży tu związany?

379
00:43:42,520 --> 00:43:46,559
Dlaczego, lekceważąc stare prawo,
Okryliście mnie hańbą?

380
00:43:48,680 --> 00:43:52,719
Przysięgam na wiarę Mahometa,
Że gościnność to nasz honor.

381
00:43:53,720 --> 00:43:56,712
Jeśli zapomnieliście o tym w amoku,
Mam broń, wiedzcie.

382
00:43:57,600 --> 00:43:59,750
O, głupcze, przestań gadać.

383
00:44:00,240 --> 00:44:02,196
Któż odważyłby się podnieść rękę

384
00:44:02,640 --> 00:44:06,713
Na własną matkę,
By bronić krwawego wroga?

385
00:44:07,640 --> 00:44:13,192
Oprzytomniej! Kogo chowasz?

386
00:44:14,040 --> 00:44:18,989
Tego gościa i jego gospodarza
Zepchniemy z najwyższej góry.

387
00:44:19,840 --> 00:44:22,115
Jak możesz być takim głupcem?

388
00:44:22,280 --> 00:44:24,840
W naszych górach każde dziecko

389
00:44:25,440 --> 00:44:27,271
Rozpozna Zwiadaurowi.

390
00:44:27,480 --> 00:44:29,675
Ale on cię oszukał. Tak, zrobił to.

391
00:44:29,960 --> 00:44:34,988
Czy to nie on tutaj plądrował?
Czy nie on ukrywał się w krzakach?

392
00:44:35,240 --> 00:44:39,153
Jak bestia, okrutny i surowy,
Atakując nas z zasadzki?

393
00:44:40,240 --> 00:44:42,515
Dżochola patrzy, i cień wątpliwości

394
00:44:43,640 --> 00:44:45,835
Wkradł się do jego serca na chwilę.

395
00:44:47,040 --> 00:44:49,395
I zamyślony, przed tłumem,

396
00:44:50,200 --> 00:44:52,555
Zatrzymał się, stał i rozważał.

397
00:44:53,920 --> 00:44:59,119
Czyż nie on, dzika bestia, innym
Razem ukrył się w naszym lesie,

398
00:44:59,720 --> 00:45:04,475
A potem zabił twojego brata,
I odjechał z radosnym okrzykiem?

399
00:45:04,800 --> 00:45:09,237
Taki właśnie jestem, Zwiadauri! -
Góry odbiły jego rym.

400
00:45:09,760 --> 00:45:14,959
Jak okrutny jest ten Chewsur,
Wiemy od tamtego czasu.

401
00:45:15,280 --> 00:45:19,637
Pa się bydło trawą Chewsurów,
Co jest nasze z prawa.

402
00:45:20,080 --> 00:45:23,959
Wiódł z nami zajadłą wojnę
I podburzał wroga do walki.

403
00:45:24,720 --> 00:45:29,635
Czemu się hańbisz, ty biedny
nieszczęśniku, siebie, żonę, dom?

404
00:45:30,080 --> 00:45:33,914
I w swej ślepocie niedopasowany
Dzielisz z nim chleb i łoże?

405
00:45:35,160 --> 00:45:37,435
Możesz mieć rację, może tak być,

406
00:45:39,840 --> 00:45:41,796
Ale to, co mówisz, nie jest powodem

407
00:45:43,640 --> 00:45:47,838
Do brania prawa w swoje ręce.
Jesteś dwa razy bardziej nikczemny.

408
00:45:49,320 --> 00:45:53,359
Kistin jest dziś moim gościem,
I nawet jeśli nagromadził

409
00:45:54,160 --> 00:45:55,912
Morze krwi, nie ma mowy,

410
00:45:56,880 --> 00:45:59,348
By góral zdradził swego gościa.

411
00:46:00,560 --> 00:46:03,154
Puść, Musa, i zejdź na bok,

412
00:46:04,240 --> 00:46:06,800
Nie torturuj go, zabójco.

413
00:46:07,560 --> 00:46:12,680
Jak tylko wyjdzie na zewnątrz,
Wtedy rób, co chcesz.

414
00:46:12,840 --> 00:46:15,912
Sąsiedzi, to nie na gościńcu
Grozi się wrogowi siłą.

415
00:46:16,160 --> 00:46:19,755
Jaką odpowiedź, stojąc w mym domu,
Dacie naszemu ognisku?

416
00:46:21,000 --> 00:46:24,595
O, biada ci, Kistinie, dlaczego
Nieuzbrojony jesteś tak śmiały

417
00:46:24,760 --> 00:46:27,718
By obalać i lekceważyć prawo
Naszych ojców od wieków?

418
00:46:28,800 --> 00:46:33,237
Ty też dostaniesz. Czego się
spodziewasz? Związać łajdaka!

419
00:46:33,760 --> 00:46:36,832
Dopóki nie szanuje
Porządku plemiennego, któremu służymy.

420
00:46:37,080 --> 00:46:43,269
Skoro położyliśmy ręce na
Chewsurze, nie obwiniamy cię.

421
00:46:43,520 --> 00:46:46,990
Ale z powodu tego giaura
Walczysz z braćmi jak pies.

422
00:46:47,840 --> 00:46:52,072
Co? Ja pies? Jak śmiesz, niewolniku,
Nazywać mnie psem, ty brudny szczurze?!

423
00:46:52,760 --> 00:46:55,877
Idź, przeklęty psie, do grobu,
By oszczędzić mi dalszego warczenia!

424
00:46:57,560 --> 00:47:00,791
Co on zrobił!

425
00:47:01,400 --> 00:47:03,675
Człowiek musi być u kresu sił!

426
00:47:04,640 --> 00:47:08,918
Włóczyliście się po błocie
Po wszystkim, co uważam za święte.

427
00:47:10,000 --> 00:47:13,436
Zabiję was, jak Allah jest mi
świadkiem, wszystkich, choć jesteście rodziną.

428
00:47:13,720 --> 00:47:17,190
Splamiliście nasze prawa azylu.
Obyście byli przeklęci na wieki!

429
00:47:18,520 --> 00:47:22,479
Bili Dżocholę ze wszystkich sił,
I otoczyli, powalili i deptali,

430
00:47:23,040 --> 00:47:27,556
Związali go mocno liną,
Zanim zdołał dobyć miecza.

431
00:47:28,120 --> 00:47:32,477
Pobity i rzucony na słomę,
Leży jak trup przy drzwiach.

432
00:48:49,040 --> 00:48:51,429
Bojimy się śmierci,

433
00:48:52,080 --> 00:48:54,799
Ale ilekroć jest szansa
By zobaczyć koniec drugiego w pełni,

434
00:48:55,600 --> 00:48:58,034
Na egzekucję człowiek by brykał

435
00:48:58,560 --> 00:49:00,994
I po prostu się tym cieszył, głupi.

436
00:49:01,800 --> 00:49:03,995
Och, ilu znam potworów,

437
00:49:04,360 --> 00:49:06,316
Którzy mają tylko grzech na swoim
koncie,

438
00:49:07,640 --> 00:49:09,835
A jednak emanują niewinnością

439
00:49:10,400 --> 00:49:12,516
I chodzą w pokoju po naszej ziemi.

440
00:49:23,680 --> 00:49:26,069
Czego tak naprawdę chce Zwiadauri

441
00:49:27,120 --> 00:49:29,554
Gdy szepcze wiele niewyraźnych słów?

442
00:49:31,040 --> 00:49:33,873
Krew Chewsura jest gorąca,

443
00:49:34,560 --> 00:49:36,835
Ale w jego ręku nie ma miecza.

444
00:49:37,800 --> 00:49:40,473
Tak, to jest twój dzień szczęścia.

445
00:49:41,280 --> 00:49:43,555
Niestety, złapaliście mnie w swoją
pułapkę.

446
00:49:44,760 --> 00:49:47,115
Już ludzie w ciemności

447
00:49:47,880 --> 00:49:50,030
Wloką go gdzieś z szaleńczym wyciem.

448
00:49:51,240 --> 00:49:53,470
Czas, by morderca obsceniczny

449
00:49:53,680 --> 00:49:55,989
Zszedł do ciemności trumny.

450
00:49:56,240 --> 00:50:00,631
I zadowolił zmarłych, sprowadzając
ich.

451
00:50:00,840 --> 00:50:03,195
Woda, w tym przedziwnym zgiełku,

452
00:50:03,920 --> 00:50:06,275
Albo pleć dla nich sandały z kory.

453
00:50:13,000 --> 00:50:15,355
W wioskowych enklawach jest ponury
pagórek,

454
00:50:16,720 --> 00:50:18,915
Spalony słońcem aż do samej ziemi.

455
00:50:20,720 --> 00:50:23,359
Tam, głęboko w swych grobach,

456
00:50:24,320 --> 00:50:26,788
Śpią lwie serca pod kopcem ziemi.

457
00:50:28,200 --> 00:50:30,919
Woda zmyła ich szczątki,

458
00:50:31,880 --> 00:50:33,757
Wzgórze dało gliniany całun.

459
00:50:35,840 --> 00:50:38,957
Pod sklepieniem kamiennego grobu

460
00:50:39,800 --> 00:50:42,314
Ustało bicie serc mężnych ludzi.

461
00:50:43,320 --> 00:50:46,198
Nienasycone łono ziemi

462
00:50:46,920 --> 00:50:49,593
Zjada kości zmarłych,

463
00:50:50,800 --> 00:50:53,075
Zaciera ludzką twarz

464
00:50:53,880 --> 00:50:55,871
Wszystkich, którzy byli wściekli
i odważni,

465
00:50:56,320 --> 00:50:59,039
Którzy nie stracili ducha w walce,

466
00:50:59,600 --> 00:51:02,273
Którzy nie zachwiali się z mieczem
w dłoni.

467
00:51:04,120 --> 00:51:06,315
To śmiertelny grzech natury,

468
00:51:07,000 --> 00:51:08,956
Który mnie smuci i sprawia, że płaczę:

469
00:51:09,880 --> 00:51:13,031
Czy stworzenie dobre, czy złe,

470
00:51:13,480 --> 00:51:15,436
Twój czas nadejdzie i umrzesz.

471
00:51:16,480 --> 00:51:19,074
Jak każdego żeglarza pochłonie

472
00:51:20,240 --> 00:51:23,073
Woda, jeśli jego statek się wywróci.

473
00:51:25,720 --> 00:51:31,078
Darla, zapomnij o cierpieniu.
Darla, spójrz w górę i zobaczysz

474
00:51:31,680 --> 00:51:36,435
Cała wieś się tu zebrała,
Tak jak i łotr, który cię zabił.

475
00:51:36,960 --> 00:51:42,478
Jako ofiarę dla innego świata
Rzucimy go, by leżał obok ciebie.

476
00:51:52,600 --> 00:51:57,913
Darla, zapomnij o cierpieniu.
Darla, spójrz w górę i zobaczysz

477
00:51:58,360 --> 00:52:03,354
Cała wieś się tu zebrała,
Tak jak i łotr, który cię zabił.

478
00:52:04,000 --> 00:52:09,393
Jako ofiarę dla innego świata
Rzucimy go, by leżał obok ciebie.

479
00:52:09,800 --> 00:52:12,792
Pies będzie ofiarą dla
niewiernego!

480
00:52:14,560 --> 00:52:19,588
Uznaj swego pana, podły psie!
Stań się ofiarą dla naszej Darli!

481
00:52:19,920 --> 00:52:22,878
Pies będzie ofiarą dla
niewiernego!

482
00:52:24,000 --> 00:52:28,471
Potępiony widzi teraz drzwi trumny,

483
00:52:28,800 --> 00:52:32,634
Ale nie chce być złożony w ofierze!

484
00:52:32,880 --> 00:52:36,589
Uznaj swego pana, podły psie!
Stań się ofiarą dla naszej Darli!

485
00:52:37,080 --> 00:52:39,674
Pies będzie ofiarą dla
niewiernego!

486
00:52:42,280 --> 00:52:44,748
Potępiony widzi teraz drzwi trumny,

487
00:52:45,480 --> 00:52:47,675
Ale nie chce być złożony w ofierze!

488
00:52:48,040 --> 00:52:52,636
Uznaj swego pana, podły psie!
Stań się ofiarą dla naszej Darli!

489
00:52:52,960 --> 00:52:58,239
Darla, zapomnij o cierpieniu.
Darla, spójrz w górę i zobaczysz

490
00:52:58,760 --> 00:53:03,515
Cała wieś się tu zebrała,
Tak jak i łotr, który cię zabił.

491
00:53:03,920 --> 00:53:09,631
Jako ofiarę dla innego świata
Rzucimy go, by leżał obok ciebie.

492
00:53:10,800 --> 00:53:15,828
Darla, zapomnij o cierpieniu.
Darla, spójrz w górę i zobaczysz

493
00:53:16,480 --> 00:53:21,713
Cała wieś się tu zebrała,
Tak jak i łotr, który cię zabił.

494
00:53:22,160 --> 00:53:27,518
Jako ofiarę dla innego świata
Rzucimy go, by leżał obok ciebie.

495
00:53:27,840 --> 00:53:30,718
Pies będzie ofiarą dla
niewiernego!

496
00:53:33,240 --> 00:53:35,629
Pies będzie ofiarą dla
niewiernego!

497
00:53:35,840 --> 00:53:40,231
Uznaj swego pana, podły psie!
Stań się ofiarą dla naszej Darli!

498
00:53:40,640 --> 00:53:42,710
Pies będzie ofiarą dla
niewiernego!

499
00:53:43,360 --> 00:53:47,672
Patrzcie, ludzie, w godzinie śmierci
Nawet okiem nie mrugnął.

500
00:53:47,880 --> 00:53:51,190
Czas, by obrzydliwy morderca
Zszedł do ciemności trumny.

501
00:53:53,200 --> 00:53:59,150
Gdybym tylko znalazł siekierę,
Zabiłbym tutaj tych złoczyńców,

502
00:53:59,960 --> 00:54:04,033
I uwolnił więźnia bez lęku,
Swoim krewnym bym się sprzeciwił.

503
00:54:04,840 --> 00:54:09,038
Ale czy kobieta z Kistin kiedykolwiek
Miała władzę nad mężczyznami?

504
00:54:13,480 --> 00:54:18,508
Uznaj swego pana, parszywy psie!
Stań się ofiarą dla naszej Darli!

505
00:54:19,160 --> 00:54:20,957
Pies będzie ofiarą dla
niewiernego.

506
00:54:22,120 --> 00:54:26,955
Darla, zapomnij, że kiedykolwiek
cierpiałaś. Darla, spójrz w górę, a

507
00:54:27,760 --> 00:54:30,399
Zobaczysz całą wieś zgromadzoną,
Podobnie jak złoczyńcę, który cię

508
00:54:30,600 --> 00:54:35,196
Zabił. Jako ofiarę dla innego świata
Wrócimy go, by leżał obok ciebie.

509
00:54:35,880 --> 00:54:41,318
Nadszedł czas, aby morderca
sprośny zszedł do ciemności trumny!

510
00:54:41,960 --> 00:54:44,235
Uznaj swego pana, parszywy psie!

511
00:54:44,440 --> 00:54:46,954
Stań się ofiarą dla naszej Darli!

512
00:54:47,840 --> 00:54:49,910
Pies będzie ofiarą...

513
00:54:51,360 --> 00:54:53,715
Pies będzie ofiarą...

514
00:54:59,320 --> 00:55:03,996
Życie jego kobiety było słodkie
i ciche pod opieką męża,

515
00:55:05,360 --> 00:55:08,670
Gdy w ciszy nocy leżała obok
niego w ich łóżku.

516
00:55:08,840 --> 00:55:11,559
Tak blisko siebie były ich piersi
o północy.

517
00:55:12,360 --> 00:55:17,036
Kto by przypuszczał, że ludzie
sprawią, że ona teraz o nim zapomni.

518
00:55:41,120 --> 00:55:44,430
Jego życie ucieka, jego krew się
rozlewa.

519
00:55:45,880 --> 00:55:47,836
Zviadauri umierał, bez wątpienia.

520
00:55:49,560 --> 00:55:51,790
Ale jego odważne serce zabójca

521
00:55:52,880 --> 00:55:54,836
Nie mógł ani ujarzmić, ani pokonać.

522
00:56:16,560 --> 00:56:19,199
Allah jest naszym świadkiem, czyż
nie wiemy,

523
00:56:20,200 --> 00:56:22,760
Że nie splamił swojej duszy grzechem.

524
00:56:26,320 --> 00:56:31,030
Walczył z nami jak tygrys i padł
za ziemię swoich krewnych.

525
00:56:33,200 --> 00:56:38,274
Nawet nie dotknęlibyśmy Chewsura,
Gdyby nasi wrogowie nas nie pobili.

526
00:56:41,520 --> 00:56:44,114
Ale wrogowie są po to, by z nimi
walczyć.

527
00:56:44,480 --> 00:56:46,550
Nie chciał być ofiarą,

528
00:56:47,000 --> 00:56:51,357
Więc niech leży w zimnie i ciemności -
to jego zasłużony los.

529
00:57:19,480 --> 00:57:24,679
Kistinowie nie osiągnęli swojego
celu,

530
00:57:26,320 --> 00:57:28,834
Chociaż odcięli głowę odważnemu
mężczyźnie.

531
00:57:29,480 --> 00:57:34,395
I, jak planowali, nie udało im się
dać

532
00:57:35,480 --> 00:57:37,516
Obfitej kolacji zmarłym.

533
00:58:13,680 --> 00:58:16,240
Noc zapadała po raz kolejny.

534
00:58:17,240 --> 00:58:19,834
Ostatni promień słońca opuścił
zbocza.

535
00:58:21,800 --> 00:58:23,916
I ciemność, odzyskując swoje
królestwo,

536
00:58:24,640 --> 00:58:26,915
Spowiła wysokie szczyty gór.

537
00:58:28,560 --> 00:58:32,109
Z niewytłumaczalnym niepokojem,

538
00:58:33,840 --> 00:58:39,153
Dumny klif na cmentarzu spogląda

539
00:58:40,000 --> 00:58:42,673
I wylewa na słabe wszechświat

540
00:58:43,080 --> 00:58:45,833
Wolno płynące strumienie łez.

541
00:58:46,520 --> 00:58:49,239
Cisza przy grobie wzywa do żałoby,

542
00:58:49,760 --> 00:58:54,515
Szczątki brata do płaczu siostry,

543
00:58:55,400 --> 00:58:58,198
Lasy w nocy do szybkiego galopu
jelenia

544
00:58:58,680 --> 00:59:00,955
I uczty wilków, drapieżnych i
rozległych.

545
00:59:01,240 --> 00:59:05,870
Śmierć na polu bitwy jest
odpowiednia

546
00:59:06,520 --> 00:59:09,796
Dla tego, który trzyma miecz w
ręku,

547
00:59:10,240 --> 00:59:14,916
Do walki - wróg zostaje pobity

548
00:59:15,440 --> 00:59:18,352
I triumf bohatera na końcu.

549
00:59:19,920 --> 00:59:22,957
Ale kto będzie opłakiwał

550
00:59:23,240 --> 00:59:26,676
jednak ciało Zviadauriego?

551
00:59:27,200 --> 00:59:32,354
Jedynie jęk burzy, ponury ton,

552
00:59:33,560 --> 00:59:39,157
Grzmot wodospadów, szum gór.

553
01:01:55,920 --> 01:01:59,276
Gdy widzę tylko dobro, które się stało,

554
01:02:01,120 --> 01:02:03,236
Nie mam prawa nikogo osądzać.

555
01:02:05,080 --> 01:02:07,275
Opłakiwanie poległego bohatera

556
01:02:08,840 --> 01:02:11,035
Przystoi każdej kobiecie, każdej pannie.

557
01:03:35,840 --> 01:03:38,354
Panie, połącz nowożeńców!

558
01:03:38,760 --> 01:03:41,228
Panie, połącz nowożeńców!

559
01:03:41,560 --> 01:03:44,028
Panie, połącz nowożeńców!

560
01:03:44,280 --> 01:03:46,953
Panie, połącz nowożeńców!

561
01:03:48,800 --> 01:03:52,156
Słuchajcie!
Słuchajcie! Słuchajcie!

562
01:03:53,600 --> 01:03:56,558
Kursika Chalkhoszwili śle wam
swoje pozdrowienia.

563
01:03:57,400 --> 01:03:59,436
Nazywano mnie złodziejem, mówi.

564
01:03:59,600 --> 01:04:02,558
Moi dobrzy sąsiedzi oskarżają
mnie o kradzież mułów.

565
01:04:03,480 --> 01:04:06,438
Przysięgam na Boga, mówi,
jestem złodziejem i jestem z tego dumny.

566
01:04:06,680 --> 01:04:09,319
Podarował nowożeńcom złoto.
Chwała i cześć mu!

567
01:04:09,520 --> 01:04:10,794
Chwała i cześć mu!

568
01:04:11,160 --> 01:04:14,675
Przesyłają wam pozdrowienia
z górnych wiosek:

569
01:04:15,000 --> 01:04:20,199
Boigar, Parangoz, Buchlija i Gelika.

570
01:04:20,880 --> 01:04:23,030
Z dolnych wiosek - Antimoz,

571
01:04:23,560 --> 01:04:25,630
Dzidzilo, Zwiada,

572
01:04:26,200 --> 01:04:28,156
a także Tedua,

573
01:04:28,480 --> 01:04:31,313
a także Givi i góralka Chalkhia.

574
01:04:32,720 --> 01:04:37,271
Nic nie pożałujemy, mówią,
dla takiego pana młodego.

575
01:04:37,560 --> 01:04:40,677
Chcemy tylko pić i jeść do syta
na weselu.

576
01:04:40,920 --> 01:04:45,072
Damya naszemu Matsilowi, czego tylko
zechce: Pastwiska i rzeki,

577
01:04:45,440 --> 01:04:49,592
nasze doliny i góry,
wszystko, co mu się podoba.

578
01:04:49,880 --> 01:04:51,233
Chwała i cześć im!

579
01:04:52,080 --> 01:04:54,355
Chwała i cześć!
Chwała i cześć!

580
01:04:55,120 --> 01:04:58,078
Pozdrowienia śle również nasz
Chwtisija.

581
01:04:58,600 --> 01:05:02,115
Zbiedniałem, mówi, przez moją
nieustanną troskę o sąsiada.

582
01:05:02,680 --> 01:05:04,796
Nie mam ani złota, ani srebra.

583
01:05:05,040 --> 01:05:08,237
Nic poza tą bronią,
odziedziczoną po moich przodkach.

584
01:05:08,440 --> 01:05:10,271
I daję ją panu młodemu.

585
01:05:10,520 --> 01:05:11,714
Chwała i cześć mu!

586
01:05:11,960 --> 01:05:14,235
Chwała i cześć!
Chwała i cześć!

587
01:05:19,720 --> 01:05:22,234
Połóżcie dziecko
na kolanach panny młodej.

588
01:05:23,920 --> 01:05:27,629
Niech Pan ześle wam szczęście
i takich synów!

589
01:05:58,720 --> 01:06:03,555
Panie, daj odpoczynek słudze swemu.

590
01:06:04,360 --> 01:06:09,480
Panie, daj odpoczynek słudze swemu.

591
01:06:09,840 --> 01:06:14,311
Panie, daj odpoczynek słudze swemu.

592
01:06:15,320 --> 01:06:20,519
Panie, daj odpoczynek słudze swemu.

593
01:08:00,560 --> 01:08:02,516
Znowu kopią groby.

594
01:08:03,320 --> 01:08:05,515
Nowe groby dla ludzi.

595
01:08:06,800 --> 01:08:11,430
O, Boże! Nie mogę
już patrzeć na groby.

596
01:08:12,920 --> 01:08:17,038
Pokaż mi coś innego,
dobrego i radosnego.

597
01:08:17,720 --> 01:08:19,836
Pokaż mi tę łąkę z kwiatami.

598
01:08:20,320 --> 01:08:23,596
Pokaż mi tych samych ludzi
wyglądających na szczęśliwych i wesołych.

599
01:08:24,160 --> 01:08:28,711
Nie mogę już patrzeć na grabarzy.
Nie chcę już widzieć grobów.

600
01:08:29,640 --> 01:08:34,395
Wolę skoczyć w przepaść
albo się utopić, byle tego nie widzieć.

601
01:08:35,280 --> 01:08:39,592
Nie chcę patrzeć wstecz.
Nie chcę widzieć tego świata.

602
01:08:40,520 --> 01:08:43,159
Gdzie mam iść? Gdzie?

603
01:11:25,400 --> 01:11:28,198
Jeśli uderzysz mnie piorunem,

604
01:11:30,280 --> 01:11:32,396
Panie, przed Tobą stoję,

605
01:11:34,280 --> 01:11:36,236
Z rękami wiernymi dobru,

606
01:11:38,040 --> 01:11:39,996
Z duszą, która się nie zgina.

607
01:11:41,840 --> 01:11:44,354
Żadna trudność mnie nie złamie,

608
01:11:46,120 --> 01:11:48,634
Brzydzę się brudem i zgnilizną.

609
01:11:50,720 --> 01:11:53,075
Nawet jeśli dostanę morze nieszczęść,

610
01:11:54,720 --> 01:11:56,995
Wiara w prawdę nigdy nie umrze!

611
01:11:57,840 --> 01:12:01,276
Koniec
Powered by translatesubtitles.org